• Wpisów:251
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:54
  • Licznik odwiedzin:4 304 / 1296 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wiecie co? Wkurzam mojego męża tym, że mogę być idealną matką i pracownikiem banku i tak na prawdę czuję z tego satysfakcję.!!!!! On zawsze myślał, że jak ma dzianego ojca to wszystko mu się należy i się przejechał, więc teraz ma problem. A JA JESTEM SZCZĘŚLIWA!
 

 
Nie wiem czy można się cieszyć z tego, ze trzeba pracować 8 h dziennie, ale ja z uśmiechem na twarzy idę do pracy. Lubie jak ludzie się do mnie uśmiechają i jak cenią moja kompetencje. Widzę jak mój mąż się wkurza, ze jestem teraz od niego niezależna. Za dwa lata mam zamiar zostać dyrektorka banku i nic mnie od tego nie odwiezie!
  • awatar Litai: I tego Ci życzę z całego serca!:)
  • awatar kajszandoo: Moja mama zawsze mi mówiła, że kobieta odpoczywa w pracy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiedziałam, że tak będzie jak zacznę pracę, czyli tylko, dom, sprzatanie i pranie po godzinach i oczywiscie praca, ale niesamowicie jestem szczesliwa!
  • awatar seurethe: Cieszę się że jesteś i wszystko u Ciebie super! Oby tak dalej! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W końcu dzisiaj w miare przespana noc. Znaczy się przespana przez Małą, bo teraz to mnie wzieło. Męczy mnie katar i zatoki, a za parę godzin muszę być w Warszawie. W sumie może na szkoleniu sobie chociaz troche odpocznę.
 

 
Noc skończyła się wycieczką do szpitala i antybiotykiem. Obydwoje nie spaliśmy całą noc, rano mąż pojechał do pracy a ja znowu zostałam z marudnym dzieckiem. Jutro musze jechać na to szkolenie, na szczescie tylko na trzy dni. Może jakoś mąż poradzi sobie z córką, pomoże mu przy tym jego rodzina, szczególnie że Mała przez tydzień musi siedzieć w domu. Normalnie ARMAGEDON!
Do tego, żeby było mało w dzień córa zwymiotowała całe jedzenie i antybiotyk ;/ Już w pewnym momencie miałam zadzwonić do nowego szefa i powiedziec, że rezygnuje z pracy....
 

 
Czyli kolejny niewybuch. Mala akurat spala po południu, maz wrócił wcześnie z pracy i zebrało mu się na amory, szczególnie ze ostatnio myślimy tylko o chorobie Małej. Myślałam, ze moze dzisiaj zaplanujemy sobie jakiś miły wieczór, a tu szybki numerek i możesz sobie iść zmywać gary ...
 

 
Noc byla straszna, Mala miała w nocy 38,6. Praktycznie cały czas czuwalam. A rano znowu normalna temperatura. Mój maz wymyślił zeby jechać z nią do lekarza z samego rana, z ja go wysmialam, bo przecież byla tam dwa dni temu, a nic się w jej zdrowiu nie pogorszyło. To powiedział mi, ze wcale mi na Malej nie zależy. Zobaczymy jakim on bedzie ojcem przez te 3 dni. Znając życie to zawiezie mala do swojej matki i jego opieka na tym się skończy.
 

 
DOBRANOC!
 

 
Widzę, że coś jednak się ruszyło w interesach, bo mój maz wpadł na chwile do domu i pojechał w kolejna trasę. Do tego jego ojciec też jest chory. I wszystko na jego głowie. A mój A. wygląda jak z krzyza zdjęty :-/
 

 
Chyba czas najwyższy żebym przygotowała się na wszystkie plagi egipskie, bo jakby ostatnio było mi mało pojawiła się na moich ustach kokejna opryszczka. Niedługo bede wyglądać jak trędowata!
 

 
Tak na prawdę to sama zgotowalam sobie taki los, sama zdecydowałam się wrócić do pracy. Jeszcze tydzień temu planowałam w ciągu półtorarocznej umowy awansować i podpisać umowę na czas nieokreślony, ale jak tak dalej bedzie to coś czuje ze mnie zwolnią szybciej niż mnie zatrudnili. Ale w sumie jakby teraz Cora mi nie zachorowała to zaczeliby się to jakby tylko poszła do przedszkola, taka kolej rzeczy.
  • awatar Zakira Luna: Bądź dobrej myśli, wszystko się jakoś ułoży!:) Pozdrawiam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Z Mala wcale nie jest lepiej. Wstała i jest marudna. Oczywiście maz mnie zostawił ze wszystkim sama, bo pojechał w trasę. Nie wiem jak mam ogarnąć ten cały bajzel
 

 
W poniedziałek jadę do Warszawy na szkolenie, na razie 3 dniowe, a poźniej w maju dwutygodniowe. Najbardziej boję się jak mój mąż poradzi sobie z dzieckiem. Na pewno Mała będzie bardzo za mną teskniła. Z jednej strony cieszę się, że sobie odpocznę, a z drugiej zbędne jest tak na prawdę dla mnie to szkolenie. Antynapadówkę i kurs walutowy miałam już dwa razy, a produków moge się nauczyć w domu. Nie wiem po co muszę jechać na tak długo ;/
 

 
Noc była straszna, a Mała rano jak gdyby nigdy nic wróciła do swoich starych nawyków, czyli rozrabiala jak tylko się da. Oczywiście rozbiła kolejną miskę, nie chciała jeśc, a tym bardziej pojsc spać. A ja po nieprzespanej nocy jestem po prostu wykonczona. Dom się sam nie posprzata, pranie się samo nie zrobi. Juz sama nie wiem czy dobrze, że wracam do pracy. W sumie to nasza wina, że Mała jest chora, ale ciekawe będzie czy dalej będzie chorowac jak wróci do żłobka. Na razie jest lepiej, zobaczymy co będzie w nocy.
 

 
Myślałam, ze to matki są wyczulone ba każde "kuku" swojego dziecka, ale mój maz to histeryk. Mimo, ze był z małą u lekarza i dostała leki to najlepiej by ja w tym momencie zawiózł do szpitala. Juz oczywiście w nocy o północy dzwonił do mamusi...
 

 
Mala jednak jest chora, wiec za pewne dzisiaj to nie bedzie spanie tylko czuwanie. Miejmy nadzieje, ze to nic poważnego
 

 
Mój maz był po południu u dentystki. Poprawiała mu chyba 5 raz tego samego zęba, a co za tym idzie wrócił wkurzony, zmęczony i senny. A ja nie ukrywam, ze liczyłam na kontynuacje poranka. Przecież mi się też orgazm należy. A przydałby się na odprężenie po męczarniach związanych z okresem.
Mala zostaje jutro w domu, postanowienie mojego męża. Moje to i lepiej niż znowu musiałby ja odbierać w połowie dnia.
 

 
Już nie mam złudzeń, że z mojego fajnego życia zostały mi tylko książki (i to nie zawsze) i piwo które piję prawie codziennie.
  • awatar seurethe: Mamy chyba więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać... ;) Moja córcia ma 2 latka i wybacz ale nie napiszę na blogu skąd jestem. Chcę pozostać w miarę anonimowa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od kilku miesięcy słyszę, że zadko się kochamy, że nigdy inwencja nie wychodzi ode mnie, że chyba kogoś mam. A ja po prostu "mam" ale chyba jakiś kryzys, albo problem z hormonami. Na prawde nie myślę wcale o seksie i nie mam na niego ochoty. I chyba mój mąż powoli się do tego przyzwyczaja, bo ostatnio też nie nalega. Dzisiaj postanowiłam zrobic wyjatek. Rano zaczęłam się do niego przytulać, całowac go. Chciałam zafundować mu miły poranek... a skonczyło się tak jak zawsze, szybkim numerkiem w łazience, bo Mała wstała. Ja nienawidze takiego seksu ;/ Zero zaangazowania, minuta i po wszystkim. Poźniej mnie tylko wszystko boli po takim seksie bez gry wstępnej. Oczywiście mówiłam o tym mojemu mężowi, ale on wtedy narzeka, że wieczorem jestem wiecznie zmęczona i zasypiam z córką. Nasze życie seksualne umiera...
  • awatar nieprzykladna zona: @seurethe: polecam ten artykuł http://www.mjakmama24.pl/seks/erotyka/brak-ochoty-na-seks-co-robic-poznaj-przyczyny-braku-ochoty-na-wspolzycie-u-kobiet,504_5129.html
  • awatar seurethe: Kurcze, jak Twoj wpis pasuje do mnie! Przyznam Ci się że w ostatnim czasie mój kompletny brak chęci na seks nawet i mnie zaczął niepokoić... :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tak przeczuwałam już wczoraj, że z Małą jest coś nie tak. I po godzinie jej pobytu w żłobku zadzwonili żeby ja zabrac bo ma stan podgorączkowy. Mąż miał się tym zająć i od razu pojechać z nią do lekarza. W sumie to wcale nei powinnam ją tam wysyłać ;/ Wczoraj zrobiliśmy głupotę, bo tylko wróciła do domu i wybralismy się na klub malucha do przedszkola w którym pracuje teściowa. Już tam była jakas marudna. To było jednak zbyt dla niej męczące, od rana wsrod dzieci i jeszcze po południu te zajęcia. Ale weź to wytłumacz tesciowej, ona przeciez wie lepiej...
  • awatar seurethe: W takim razie trzymam kciuki by nic wiecej sie u malej nie rozwinelo.
  • awatar nieprzykladna zona: @seurethe: dziękujemy :* wydaje mi się, że wiecej bylo paniki niż tej choroby, Mała nadal ma lekko powyzej 37, dostala leki, ale niech odpocznie sobie.
  • awatar seurethe: Zdrowka dla corci!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Żadko się zdarza osoba, która zyje sama dla siebie i nie musi się nikim przejmować. Jestes nastolatką musisz słuchac się rodziców. Mieszkasz z chłopakiem/ mężem/ narzeczonym musisz brać pod uwage jego zdanie, idziesz do pracy i tylko czekasz co powie szef. A najgorsze zawsze jest zawsze obawa o to co powiedzą teście i rodzina męża. Do mnie po 3 latach małżeństwa nie dociera to, że są oni moją rodziną, raczej nazwałabym ich pół rodziną. Mój mąż powtarza zawsze, że tesciowa to nie rodzina. I ja tez wychodze z takiego załozenia. Zauważyłam tez ostatnio, że tesciowa zmieniła do mnie podejscie kiedy zdecydowalam sie wrocic do pracy i wysłac dziecko do zlobka. Może ona po prostu załuje tego ze siedziałą tyle lat w domu, a praktycznie dzieci ja w tym momencie olewają? Ja chce poprostu mojej córce zapewnic godna przyszłośc, a nie narobić dzieci jak króliki i zastanawiac sie za co życ. A oni mogli życ jak królowie, gdyby się trochę opanowali.
Wiem jedno- chce jak najszybciej odciąć się od osób, które negatywnie wpływaja na moje zycie!
  • awatar nieprzykladna zona: @seurethe: ja niestety nie mogłam pójsc na urlop wychowawczy, bo zwolnili mnei z dniem porodu i nie mialam ciaglosci pracy. Ale wlasnie po to wracam znowu do pracy, zeby przepracowac rok i miec ew. albo pojsc na wychowawczy, albo myslec o drugim dziecku. Chociaz na razie to sa bardzo odlegle plany
  • awatar seurethe: Popieram Cie jak najbardziej choc ja sama korzystam z urlopu wychowawczego wiec sporo czasu spedze w domu z dzieckiem. Uwazam ze kazda z nas powinna postepowac w zgodzie z sama soba - wtedy i dziecko bedzie szczesliwe. A jesli chodzi o postrzeganie tesciow jako rodzine... Chyba tez nie do konca traktuje ich jak tych najblizszych. Tak samo zreszta jak i rodzenstwo meza...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na prawdę nie rozumiem takich ludzi. Wiedziałam, że wynajmowanie mieszkania wiąże się z różnymi przykrościami, ale nie sądziłam, że jeszcze są na świecie tacy rąbnięci ludzie. Za nasza ścianą mieszka kobieta, która jest w wieku po trzydziestce. Z tego co wnioskuję aktualnie mieszka sama, bo jej partner albo miał jej dość, albo wyjechał gdzieś do pracy za granicę. Wynajmujemy to mieszkanie już ładnych parę miesięcy. Poza tym, że wali nam w ścianę po 18 już, bo jej dziecko przeszkadza, to wzywa na nas policję. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że napisała na nas donos do administracji, że u nas są ciągle imprezy, że krzyki, że głośno. Posrało juz ją całkowicie. Teraz codziennie puszczam jej bardzo przyjemna muzykę, tuż za jej ściana
  • awatar seurethe: Też mam do czynienia z kimś podobnym. Mam wrażenie, że tacy ludzie mają za mało własnych problemów i dlatego czepiają się innych. Może należałoby im współczuć, że wiodą tak nudne życie?.. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Postanowiłam skorzystać z nieobecności Małej i zabrać się za generalne porządki. Kiedyś chciałam mieć piękny dom, ale nie wiem czy nie wygodniej jest w mieszkaniu, szczególnie przy ośmiogodzinnej pracy i dziecku. Czas wywieść trochę rzeczy na wieś, zimowych i tych w których nie chodzimy. Szczególnie, że w czerwcu czeka nas kolejna przeprowadzka. Raczej na swoje nie, ale bedziemy szukać czegoś bliżej teściów, żeby było nam wygodniej, bo na razie i ja i córka będziemy musiały rano jechac przez pół miasta ;/
 

 
Wiem śmiesznie to brzmi, ale jak sobie czegoś nie zapiszę, albo nie zrobię listy z rzeczami do ogarnięcia to nie umiem sie zorganizować mimo dużej ilości czasu. Przy dziecku priorytety stają sie inne, a ja jednak staram się, aby mój dom był w idealnym porządku. Tak na prawdę powinnam mieć to w dupie, bo kto ma czysty dom przy dwulatku?! Ale ja tak nie potrafię. Denerwuję się na dziecko, że przeszkadza mi sprzatać, a to przecież ono powinno być na pierwszym miejscu.
Moim marzeniem jest pracować w domu. organizować sobie godziny pracy samej, być swoim szefem. Jednak nie mam tyle odwagi, aby to zrealizować. Mam wyrzuty sumienia, że tak szybko wróciłam do pracy, ale tylko mogło mnie odbudować psychicznie. Mam nadzieję, że niedługo wszyscy to zrozumieją.
 

 
Moje plany zaczęły się spełniać. Nowa, dobra praca, dziecko w żłobku, przyszłośc przede mną, a tu spóźniający się okres ;/ Tydzień nie robił na mnie większego znaczenia, chociaż nawet wtedy o tym myślałam. Pierwszy test wyszedł negatywnie, ale stwierdziłam, że cos tutaj jest nie tak. Myślę sobie: kurcze tylko pójde do pracy i powiem, że jestem w ciąży? To przecież wyglądało by tak, że wróciłam tylko na etat po to, żeby dostać umowę i urodzić następne dziecko. Byłabym w tym miejscu pracy od razu spalona, a wiążę z nim dużą przyszłość. Przynajmniej dwa następne lata muszę spędzić w pracy i na prawdę się zaangażować.
I stąd pojawia się pytanie, czy w ogóle w małżeństwie powinnam planować i nie planować? W sumie nawet nie zdziwi mnie to kiedy zacznął nam truc o następnym dziecku. A mój mąż na pewno byłby przeszczęśliwy, że w końcu nie protestuję w dni płodne. Chociaż ostatnio mi sie tak wszystko poprzesuwało, że teraz chyba będzie abstynencja zanim nie pójdę z tym do lekarza.
Nie dam się znowu zapędzić do pieluch, nie teraz kiedy wszystko zaczyna się układać!
 

 
Ostatnio bardzo pokłóciliśmy się z moim mężem i to u niego w domu rodzinnym i samym środku świąt. Aż normalnie na drugi dzień zadzwoniłam przepraszać moją teściową. Tak na prawdę to nie wiem czyja do końca była wina, ale wiem że miałam tego dnia w sobie bardzo dużo frustracji, którą oczywiście wyładowałam przez alkohol. Od tej pory stwierdziłam, że nie piję już u tesciow. Tej nocy jak wrociliśmy do domu wykrzyczałam wszytsko co leżało mi na sercu. Dobrze, że sąsiadka wariatka nie zadzwoniła na policję, bo było na prawdę głośno. Ja nie mogłam spać, płakałam do rana i wymiotowałam z tego wszystkiego. Obydwoje stwierdzilismy, że mamy dosyć naszego obecnego życia. Fakt, szykują się duże zmiany, ale uporzadkowanie wszystkiego zajmie nam około dwóch lat.
Mój mąż (jak już kiedys wspomniałam) pochodzi z rodziny w której miał wszystko i do takich standardów się przyzwyczaił. Ale oczywiście dl aniego zawsze wszystko jest za mało. Za mało zarabia, ma zły samochód, jego praca go nudzi. Wszystko jest nie tak w czasach kiedy jako rodzina tak na prawdę nie mamy żadnych problemów. próbowałam mu to jakos wyjaśnić, ale oczywiście on sądzi że ja nigdy nie mam racji.
Co musiał by miec facet, żeby być w pełni usatysfakcjonowany ze swojego życia? Mojego męża chyba to pytanie nie dotyczy, bo nigdy nie znajdę na nie odpowiedzi ;/
 

 
Przeczytałam właśnie fajną książkę o tytule "Seniorka/ singielka (niepotrzebne skreślić)". Nie powiem dała mi ona niezłego kopa, poniewaz bohaterka która ma 60 lat miała w sobie więcej życia niż ja w tym momencie. Tak na prawdę moje życie pod względem psychicznym skończyło się dla mnei w dniu porodu. Wiem nie powinnam tak mówić, ale tak jest. Teraz zaczynam ŻYĆ! Moja mała trzeci dzień jest już w żłobku i radzi sobie świetnie. Ja załatwiam ostatnie formalności jeśli chodzi o pracę i czekam na zmiany, POZYTYWNE ZMIANY! Innych nie przewiduję!
 

 
Samopoczucie trochę lepiej, bo czuć wiosnę, a to zawsze podnosi mnie na duchu. Dzisiaj dzień na plus i minus jednocześnie. Moja córka ma drugie urodziny, ale tez dowiedzialam sie, ze przyjmuja do pracy jednak inna dziewczynę. I kolejne ale, że maja do mnie dzwonic z innego oddziału na kolejna rozmowe. Jestem dobrej myśli
 

 
Jeśli mój mąż wyjedzie, prawdopodobnie do stanów, to ja chyba sobie nie poradzę. Niby ma to być tylko pół roku, ale musiałabym wtedy zamieszkać u jego rodziców. Już wczoraj płakałam w nocy, a to jeszcze nic pewnego z wyjazdem. Nie wiem jak mogłam spieprzyć tak swoje zycie i pójśc na łatwiznę. Dałam się jak ta głupia zamknąć w domu i mam teraz tego efekty. Mogłam się tak na prawdę wziąć chociaż za te głupie korepetycje. A teraz jesteśmy w czarnej dupie.
  • awatar Litai: A dlaczego nie u swoich rodziców? Nie martw się na zapas wyjazdem męża, pomyśl o sobie. Każda kobieta na jakiś czas zamykana jest w domu, bo rodzi się dziecko i są z tym związane obowiązki. Ale dziecko rośnie, wyślesz je do przedszkola i pójdziesz do pracy! Głowa do góry! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nie śpię po nocach... nasze życie się wali. Chociaż wczoraj dostałam wiadomośc od koleżanki, że ma dla mnie stanowisko. I jak na razie czekam na telefon. Mój mąż rozgląda się za pracą. Stwierdził, że wyjedzie za granicę. Z jednej strony to dobry pomysł, ale w tym momencie komplikuje moje plany. Nie wiem jak ja sobie poradzę sama z dzieckiem. Fakt, że będę miała wtedy do dyspozycji samochód, co mnie trochę ratuje. Już sama nie wiem co mam robić. I pomyśleć, że to wszystko przez mojego durnego teścia. Przecież on jest uzależniony od grania na tych wszystkich platformach, a nikt z tego nic nie robi. Przegrał praktycznie wszystkie możliwe pieniądze, a nadal pożycza i gra. W ciągu jednego dnia przewalił tyle ile moi rodzice zarabiają obydwoje w ciągu kilku lat. Nie wiem jak można być tak bezmyślnym. Nie myśleć o przyszłości swoich dzieci i zony. Teraz przez to wszystko, ze on bankrutuje, mój mąż prawdopodobnie traci pracę. Nie wiem jak można być tak bezmyślnym ;/
 

 
Tak na prawdę wychodzi na to, że my nigdy nie mieliśmy problemów. A teraz nie wiem jak to będzie. Jak się wali to wszystko na raz...
  • awatar nieprzykladna zona: tego samego dnia co poszłam na rozmowę o pracę, mójemu mężowi ojciec powiedział, żeby też szukał pracy, a mój przyszły pracodawca stwierdził, że nie ma czasu żeby mnie szkolić, bo nie mam doświadczenia, mimo że chciałby ze mną pracować... zycie
  • awatar anty.: co się stało? co z propozycją pracy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
DESPERADOSEK- zawsze będzie mom najlepszym przyjacielem, zawsze zrozumie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gorszy dzień- szkoda gadać... chyba idę po piwo
 

 
Wiedziałam, ze jest źle. Ale nigdy nie spodziewałam się, że aż tak. Stanęłam wczoraj na wagę i stwierdzam, że dobrze, że nie mam jej w domu. Nigdy tyle nie wazyłam ;/ Niby od dwóch tygodni odżywiam się racjonalnie, ale oczywiscie nie ćwiczę, bo mi się nie chce, ale teraz już chyba osiągnełam wszelkie granice normy
 

 
Wczoraj byłam u koleżanki na winku. Mój mąz dostał białej gorączki jak sie o tym dowiedział. Bo przeciez on moze wracac z siłowni o 22, a ja musze siedziec w domu. Oczywiscie postawiłam na swoim i poszłam. Fajnie było wyjsc i poplotkować o głupotach. Dzisiaj ewidentnie mam kaca ;/